Mammotion nazywa nawigację trójźródłową swoim przełomem — a w następczyni kosiarki, która ją wprowadziła, jednego źródła już nie ma
Opublikowano: 4.09.2026 · Źródło: Mammotion European store, product pages for LUBA mini AWD LiDAR, LUBA mini 2 AWD 1500 and LUBA mini 2 AWD 1000 ↗
Mammotion sprzedaje swoje kompaktowe kosiarki pod hasłem nawigacji, którą nazywa trójźródłową: lidar półprzewodnikowy, sieciowe korekty RTK i wizja AI z kamer pracujące jednocześnie, żeby ogród z drzewami, murami i wąskimi przejściami nie rozbijał pozycjonowania. Producent nie ukrywa, skąd ten pomysł się wziął. Na karcie produktowej kosiarki LUBA mini AWD LiDAR, wystawionej w europejskim sklepie 30 czerwca 2025 roku, pisze wprost, że układ zadebiutował właśnie na tej maszynie, a dziś napędza flagową LUBA 3 AWD z 2026 roku.
Ta maszyna jest już w Europie wyprzedana, a sklep kieruje kupujących do jej bezpośredniej następczyni — LUBA mini 2 AWD 1500 z 8 maja 2026 roku. Ten wariant orientuje się wyłącznie lidarem i kamerami. Nie ma anteny RTK do zamontowania ani sieciowej usługi korekcyjnej w tle, a producent przedstawia to jako zaletę, bo znika jedyny kłopotliwy krok instalacyjny kosiarek korygowanych satelitarnie.
Oba zdania są prawdziwe naraz i razem są ciekawsze niż każde z osobna. W ciągu jedenastu miesięcy ta sama firma wprowadziła w linii kompaktowej trzecie źródło nawigacji, przeniosła je do flagowca i z linii kompaktowej znów je usunęła. Kupujący, który porównuje obie kosiarki, nie wybiera między modelem starym a lepszym nowym: starsza maszyna ustala pozycję z trzech niezależnych źródeł, nowsza z dwóch, i tylko starsza ma się na czym oprzeć, gdy lidar i kamery zawodzą jednocześnie — przy ulewie, przy niskim słońcu prosto w obiektywy, na trawniku wyglądającym tak samo w każdą stronę.
Ustępstwo działa też w drugą stronę. Sieciowe RTK w starszej kosiarce to usługa płatna i jedna rzecz więcej do skonfigurowania; nowsza działa od razu po wyjęciu z pudełka. Żadne z tych podejść nie jest po prostu lepsze i właśnie dlatego różnicę warto nazwać, zamiast chować ją pod marketingową nazwą sugerującą, że nowsza maszyna ma wszystkiego więcej.
Wewnątrz samej linii następczyni kryje się druga niespodzianka — z tych, które kupujący odkrywa dopiero po zapłaceniu. Tańszy wariant, LUBA mini 2 AWD 1000, wystawiony w tym samym sklepie 1 stycznia 2026 roku za 1399 euro, nie jest wersją 1500 z mniejszym akumulatorem. To on zachował sieciowe RTK, a stracił lidar: pozycję ustala z trzech kamer i korekt satelitarnych przesyłanych łączem 4G albo Wi-Fi. Dwie kosiarki sprzedawane pod jedną nazwą serii orientują się więc w odwrotny sposób: droższa nie potrzebuje sieci w ogóle i widzi ogród przestrzennie, tańsza wymaga działającego łącza i widzi go wyłącznie przez obiektywy. Sama nazwa serii nie mówi, która z nich stoi na półce.
Ceny katalogowe też nie idą w parze z liczbą czujników. Starsza kosiarka była wystawiona za 2299 euro i schodziła za 1399 euro, nowsza kosztuje 1699 euro.