Robotaksówki potrzebują warsztatów: Moove zbiera 250 mln dolarów na zrobotyzowane zajezdnie dla flot autonomicznych
Opublikowano: 5.08.2026 · Źródło: Mubadala Investment Company — komunikat prasowy ↗
Moove ogłosiło 5 sierpnia 2026 roku, że zebrało 250 mln dolarów w rundzie serii C przy wycenie 2,1 mld dolarów. Rundę poprowadziła Mubadala Investment Company, a współprowadziły Woven Capital, fundusz wzrostu Toyoty, oraz Ion Pacific. Na liście inwestorów są też BlackRock, MUFG, Franklin Templeton, BlueCrest, Sona Capital, Left Lane, Square Associates, The Latest Ventures, fundusz emerytalny Ontario Power Generation i Uber, dla którego Moove jest największym partnerem flotowym na świecie.
Pieniądze nie idą ani na pojazdy, ani na oprogramowanie do autonomicznej jazdy. Idą na to, co Moove nazywa Nests: zrobotyzowane zajezdnie, w których floty autonomiczne są ładowane, serwisowane, utrzymywane i wysyłane w trasę, żeby mogły pracować bez przerwy. Operacje autonomiczne działają już w Phoenix i Miami, a jako pierwszą ekspansję międzynarodową wskazano Londyn. Moove utrzymuje flotę około 42 tys. pojazdów przy około 3300 pracownikach i podaje 420 mln dolarów przychodu powtarzalnego w ujęciu rocznym; sam dział autonomiczny ma urosnąć z około 150 do około 500 osób do końca 2026 roku.
I to jest w tym najciekawsze. Uwaga opinii publicznej w jeździe autonomicznej skupia się na jeżdżeniu — na modelach, wskaźnikach przejęć kierownicy, zezwoleniach. Tymczasem flotę bez kierowcy wciąż trzeba umyć, naładować, naprawić i wypuścić z powrotem na ulicę, a skoro nikt w niej nie siedzi, to nikt nie robi tego przy okazji. Ladi Delano, współprezes firmy, mówi wprost: „Każda wielka rewolucja technologiczna zamienia się w wyścig infrastruktury... Autonomia wymaga flot, ładowania, serwisu, systemów danych i pracy przez całą dobę w każdym mieście". W takim ujęciu miasto robotaksówek wygrywa nie ten, kto ma najlepszy model jazdy, lecz ten, kto potrafi obsłużyć kilka tysięcy pojazdów jednej nocy.