Newsy
Co słychać w robotyce i AI — wybór redakcji wujec.ai.
Sześć na dziesięć humanoidów trafiło w tym roku na scenę albo do zbierania danych, a nie do fabryki
Humanoidy sprzedają się wreszcie w liczbach, które wyglądają przemysłowo: ponad 22 tysiące sztuk w pierwszej połowie 2026 roku, blisko 300% więcej rok do roku — wynika z danych Counterpoint Research. Po co te maszyny są kupowane, to już zupełnie inna historia. Dwie kategorie wciąż odpowiadają za ponad 60% wszystkich dostaw: rozrywka i występy oraz wytwarzanie danych i badania — czyli roboty kupowane po to, żeby stanąć przed publicznością, i roboty kupowane po to, żeby wyprodukować dane treningowe dla modeli, które kiedyś będą nimi sterować. Ich łączny udział spadł umiarkowanie wobec zeszłego roku, ale nie przestał być większością. Zastosowania, które zwykle podaje się jako sens całego przedsięwzięcia, pozostają niewielkie. Inteligentna produkcja urosła do 13% dostaw, magazyny i logistyka do 5%. Te liczby zgadzają się z tym, o czym nasz katalog pisał przez cały sierpień. Dwa humanoidy, które pobiły w Pekinie rekord na 100 metrów, zbudowano do rywalizacji, nie do pracy. T800 firmy EngineAI jest jedyną maszyną dopuszczoną do ligi walk humanoidów, w której wszyscy zawodnicy dostają identyczny sprzęt. Rena firmy DroidUp występuje w operze kunqu. To nie jest zarzut wobec tych maszyn — ale to bardzo daleko od obrazków humanoidów noszących części wzdłuż linii produkcyjnej, którymi ilustruje się większość doniesień o branży. Counterpoint spodziewa się odwrócenia proporcji: w ciągu pięciu lat zastosowania usługowe i przemysłowe mają wyprzedzić występy i zbieranie danych, a łączne dostawy w 2026 roku przekroczyć 50 tysięcy sztuk. Na razie najczęstszym zajęciem nowego humanoida jest być oglądanym.
Dostawy humanoidów wzrosły w pół roku niemal czterokrotnie — a wszyscy producenci Zachodu razem wypadli gorzej niż piąta firma z Chin
Smart Analytics Global opublikował 10 sierpnia 2026 swoje półroczne zestawienie dostaw robotów humanoidalnych i jedna liczba obiegła branżę błyskawicznie: 19 100 maszyn dostarczonych na świecie w pierwszym półroczu wobec 5100 rok wcześniej, czyli wzrost o 272 procent. Drugą powtarzaną liczbą była zmiana na czele. AgiBot dostarczył 8400 sztuk, o 562 procent więcej niż przed rokiem, zebrał 44 procent rynku i po raz pierwszy zepchnął Unitree — 5900 sztuk i 31 procent — na drugie miejsce. Liczby, której nikt nie zacytował, trzeba szukać na drugim końcu tabeli. Pięciu wymienionych w raporcie producentów — AgiBot, Unitree, Galbot z około 900 sztukami, UBTech z około 700 i Leju z około 600 — odpowiada za mniej więcej 16 500 z 19 100 maszyn. Producenci chińscy, jak podaje raport, dostarczyli ponad 97 procent światowego wolumenu. Na całą resztę świata razem wziętą zostaje więc mniej niż 600 humanoidów w pół roku: mniej, niż samo Leju, piąta firma w jednym kraju. To porównanie wymaga ostrożności, bo kamienie milowe ogłaszane przez producentów zachodnich liczone są inaczej. Figure poinformowało 23 lipca o zbudowaniu tysięcznego egzemplarza Figure 03 — to suma od początku produkcji, a nie wynik półrocza. Powtarzane wszędzie „15 000 robotów" AgiBota, ogłoszone w czerwcu, też jest sumą narastającą. Podane wyżej 8400 i 5900 to sześć miesięcy dostaw, a mieszanie obu rodzajów liczb sprawia, że dystans wygląda na mniejszy, niż jest. Prognoza dołączona do raportu wyznacza sprawdzian na resztę roku. Smart Analytics Global spodziewa się w 2026 roku blisko 60 000 dostarczonych maszyn o wartości około 1,6 miliarda dolarów. Jeśli pierwsze półrocze rzeczywiście dało 19 100 sztuk, drugie musi dać około 40 900 — nieco ponad dwa razy tyle, i to w pięć miesięcy zamiast sześciu. Z linii przychodowej wynika jeszcze coś, co rzadko pojawia się w omówieniach tej branży: około 27 tysięcy dolarów przychodu rynkowego na dostarczoną maszynę. Rynek humanoidów rośnie na tanich egzemplarzach, a nie na prototypach za setki tysięcy, którymi żyją nagłówki. Jedna zmiana strukturalna w tych danych zasługuje na więcej uwagi niż sama tabela wyników. Wdrożenia przemysłowe i komercyjne odpowiadały za ponad 70 procent dostaw pierwszego półrocza wobec około 50 procent rok wcześniej, a Chiny wchłonęły ponad 85 procent światowego popytu. Maszyny coraz częściej kupuje się do pracy, a nie na pokaz — i na razie kupuje się je niemal wyłącznie na rynku wewnętrznym tych, którzy je budują. Nota redakcyjna: to są szacunki prywatnej firmy badawczej, a nie dane zaudytowane. Producenci nie publikują liczb dostaw w porównywalny sposób, więc sumy należy czytać jako rząd wielkości, a nie dokładny licznik.
AgiBot A3 Ultra →