Zegar DeepSeeka jest pekiński: ten sam dzień pracy kosztuje tam 75% więcej niż w San Francisco
Cennik DeepSeeka, obowiązujący od 16 sierpnia 2026, jest pierwszym u dużego dostawcy modeli, w którym godzina doby jest pełnoprawnym elementem taryfy, a nie promocją: szczyt to 01:00–04:00 i 06:00–10:00 czasu UTC, a wszystko poza nim kosztuje dokładnie połowę. Opublikowane okna nie mówią nic o tym, gdzie te godziny wypadają. Po przeliczeniu mówią bardzo dużo.
Pekin trzyma UTC+8 przez cały rok, bez czasu letniego. Oba okna szczytu wypadają lokalnie na 09:00–12:00 i 14:00–18:00 — czyli w chińskich godzinach pracy. Przerwa między nimi, 04:00–06:00 UTC, to 12:00–14:00 w Pekinie: pora obiadowa, wyceniona po połowie stawki. Dokumentacja nigdzie nie opisuje taryfy w kategoriach geograficznych, ale jest ona obrysowana wokół dnia pracy jednego kraju.
Ma to arytmetyczny skutek, którego nikt nie policzył. Weźmy zespół korzystający z DeepSeek-V4-Pro równomiernie przez dzień pracy 09:00–17:00 czasu lokalnego i wyceńmy milion tokenów wyjściowych (3,96 dolara w szczycie, 1,98 poza nim). W San Francisco dzień pracy przypada na 16:00–24:00 UTC i mija się z oboma oknami szczytu, więc każda godzina liczy się po 1,98 dolara. W Warszawie to 07:00–15:00 UTC, z czego trzy godziny są w szczycie: 2,72 dolara za milion, o 37,5% więcej niż w San Francisco. W Pekinie to 01:00–09:00 UTC, z czego w szczycie jest sześć godzin: 3,47 dolara za milion — o 75% więcej niż w San Francisco, za identyczną pracę na identycznych wagach. Bangalur wypada pośrodku: 3,09 dolara, czyli o 56% drożej.
Europejskie rachunki ruszają się także wraz ze zmianą czasu. Zimą Warszawa przechodzi na UTC+1, w szczycie zostają tylko dwie godziny pracy, a ten sam milion tanieje do 2,48 dolara — dziewięcioprocentowa zniżka wynikająca wyłącznie z końca czasu letniego.
Czego to nie dowodzi: DeepSeek nie liczy nikomu według miejsca. Taryfa jest na całym świecie identyczna i zależna od czasu, a firma przedstawia ją jako zarządzanie obciążeniem — okna szczytu to po prostu godziny, w których jej serwery są najbardziej zajęte, czyli te, w których pracuje jej rodzimy rynek. Zadania wsadowe i nocne może przesunąć w tanie godziny każdy i wszędzie, a w większości wdrożeń produkcyjnych dużo bardziej niż zegar liczy się wejście z pamięci podręcznej, rozliczane po pięćdziesiątej części stawki za brak trafienia. Powyższe liczby zakładają też użycie rozłożone równo na godziny pracy, czego żaden prawdziwy zespół nie robi dokładnie. Kierunek nie jest jednak artefaktem: im dalej dzień pracy użytkownika leży od pekińskiego, tym mniej kosztuje go podwyżka DeepSeeka.
DeepSeek-V4-Pro →